Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
New note!
Dobra, dobra wiem! Długo czekaliście, ale jest!
Brakuje mi weny, jak zaczęłam tak nagle pustka, może to dlatego, że wciągnęłam się w „Przed świtem”. Książka pomaga jeżeli chce się jakoś bardziej utożsamić naszą wampirzą postać. Chciałam dedykować ten rozdział i podziękować(za dedykacje) Gabrieli z bloga renesmee-cullen-flux, mojej kochanej Fry ^^ I Nessie z bloga nessie-i-jacob. Pozdrawiam i zastrzegam, nie mam pojęcia kiedy będzie kolejna notka, aczkolwiek już ją zaczęłam xD
Przy okazji pracuje nad poprawą prologu ^^
Enjoy!
3. Chyba mnie już nic nie zdziwi...
Za każdym razem, gdy myślałam o własnej przeszłości, czy miałam o niej opowiedzieć... Powracał ból. Mogłabym to nazwać bardziej tęsknotą. Trudno jest pogodzić się z wydarzeniami dotyczącymi tego, co się wydarzyło a jeszcze trudniej o nich zapomnieć.
Optymizm to tylko iluzja, pozytywne myślenie - jak puder na twarz, kryje a nie likwiduje niedoskonałości. Oszukując samą siebie nie można oderwać się od problemów.
Życie nomada nauczyło mnie wielu rzeczy...
Pierwsza z nich, to nikomu nie ufaj.
Druga- wszyscy kłamią.
Trzecia –Jak nie masz, na kogo liczyć to licz na siebie.
Wbrew pozorom nie jestem jedną z tych, co uważają, że życie potraktowało je niesłusznie i cierpią tylko one... Co za emo’wskie* podejście...
Całą noc ja i Bella rozmawiałyśmy o naszej przeszłości; o tym, co robiłyśmy jako ludzie i wampiry, i jakie zmiany w nas zaszły. Opowiedziała mi jak poznała Edwarda, oraz o pierwszym spotkaniu z jego rodziną, a także starcie z James’em. O tym jak na jakiś czas straciła swojego ukochanego i jak tym samym zbliżyła się do Jacob’a, poznałam nawet historie walki z nowonarodzonymi. Dzień ślubu, noc poślubna i to jak Rosalie wstawiła się za nią, gdy ciąża z Renesmee przybrała dramatyczny obrót. Z tych historii najczęściej dało się usłyszeć pewne nazwisko, nazwisko tych, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. I dobrze.
- Jak dobrze zrozumiałam, Volturi są od pilnowania porządku?
- Nigdy o nich nie słyszałaś?
Ta, nawet ich nie widziałam.
- Chyba coś mi się obiło o uszy, ale z nieznajomymi nie drążyłam tematu.
Na moją odpowiedź uśmiechnęła się jedynie. Nawet nie chciałam pytać o nic więcej. Samo to, jakie były jej doświadczenia z Europejczykami, dostatecznie mnie przeraziło.
- Opowiedz mi coś o swojej mocy… - zmieniła temat, śmiejąc się dźwięcznie - ładnie potraktowałaś Emmet’a
- Zasłużył sobie – Wymamrotałam, zwijając usta w dzióbek-jak w typowych japońskich kreskówkach, przy tym zerkając gdzieś w bok. To była jedna z niewielu moich ludzkich odruchów, jakie jeszcze w sobie posiadałam. Bella znowu się zaśmiała, ale tym razem(chyba) z mojej miny. – A mój dar nie jest niczym wyjątkowym, odkryłam go całkiem niedawno. Panuje nad jedną rzeczą w zasięgu mojego wzroku. Jak na razie to nic wielkiego, może z czasem nauczę się robić jak w tych nowoczesnych filmach akcji, wiesz unieść wszystko na raz, bez większego trudu i robić z tym, co mi się żywnie podoba.
- Może kiedyś...
- Tak, może kiedyś...
Uśmiechnęłam się pod nosem. Tutaj nawet taka moc by mi się do niczego nie przydała, a przynajmniej przez najbliższe dekady... Tak sadzę.
Z zewnątrz dopadły nas pierwsze promienie słońca, przesunęłyśmy na siebie wzrok, na naszą iskrzącą się skórę, która była jedną z najpiękniejszych cech wampirów-skóra z diamentów. Dźwięk zjeżdżającego samochodu na drogę dojazdową już na dobre przerwał naszą rozmowę. Pierwsza rzecz, jaka wpadła mi do głowy, jest to, że Edward właśnie wraca ze szpitala. W dwóch susach ja i Bella znalazłyśmy się przy oknie wyglądając srebrnego Volvo. Jest! Samochód jechał szybko, mimo takich wertepów, zaraz, dlaczego obok właściciela siedzi Carlisle a nie Jacob? Ha! Śmierdzącego** kundla nie ma! Właściwie, co on mnie może interesować, ważny jest Carlisle. Czyżby nieznajoma doszła już do zdrowia? Bella spojrzała na mnie krótko i poleciała w stronę drzwi. Ja wyskoczyłam oknem, krótsza droga niż sześćdziesiąt osiem stopni schodów i bieganie przez niemalże cały budynek.
Gdy samochód mijał ostatnie metry i Bella i Esme były już przy mnie doraźnie wyczekując swoich ukochanych... Czy to nie przykre? Dobra... Dosyć! Miałam się nad sobą nie użalać... Ciesz się tym, co masz, ciesz się tym, co masz... Ciesz się...
- Uciekła...
Potrząsnęłam głową, Edward i Carlisle byli już przy nas... Kto to powiedział? Chyba się przesłyszałam.
- Jak to uciekła? – A jednak się nie przesłyszałam. Spojrzałam na Esme, która kontynuowała dyskusje – wyskoczyła przez okno?
- Chyba coś w tym rodzaju - Odpowiedział Edward z firmowym półuśmieszkiem
Wydawało mi się, że za tym musiało się kryć coś więcej nie mówią całej prawdy, jestem tego więcej niż pewna...
- To prawda Weroniko. My sami nie wiemy jak to się dokładnie stało.
- Świetnie... Pewnie wróciła do domu, więc nie ma się, o co martwić. Dowiedziała się, że jej życie uratowała ludo... Przepraszam, wegetariańska wampirzyca i wolała uciec tam, gdzie pieprz rośnie niż natknąć się na nią po raz drugi. Przebiorę się do szkoły – wypuściłam na wydechu i wymykając w stronę domu
- Dziś mamy niedzielę – głos Carlisle’a zatrzymał mnie przy drzwiach Renesmee
- Też się cieszę... – Warknęłam pod nosem, bez wahania otwierając w drzwi prowadzące mnie do pokoju dziewczyny.
Nie spała, leżała na jedwabnej pościeli koloru błękitu, patrząc w sufit bezmyślnie. Chociaż osiągnęła dorosłość w wieku siedmiu lat, siedmiu wampirzych lat... A może pół-wampirzych? Uczęszczała ze mną na zajęcia w liceum, chociaż znam ją miesiąc, wciąż nie mogę przestać zazdrościć jej tej inności. Jest niemal jak człowiek! Niemal, bo Jest inna niż normalny człowiek, jej dojście do dorosłości trwało siedem lat, ludziom ok. dwudziestu jeden, co najważniejsze w ogóle się nie starzeje; Skórę może i ma bardzo ciepłą i miękką, ale silną prawie tak jak moja własna w dodatku połyskującą w słońcu; Od wampira różni ją to, że jej serce bije a w żyłach płynie krew i przynajmniej może żywić się ludzkim jedzeniem oraz zwierzęcą krwią, niczym się nie brzydząc i może spać, oddalić się od tych problemów dnia codziennego. Od pewnego czasu zastanawiałam się, dlaczego nawet przy pierwszym spotkaniu nie kusiło mnie by się na nią rzucić. Czy to z powodu tego, że miała w sobie wystarczająco wiele z wampira by mnie to odrzucało?
Zerknęła na mnie, gdy tylko trzasnęła klamka zamykanych drzwi.
Znowu to ukłucie zazdrości, dlaczego nie urodziłam się taka jak ona.
- Hm.. – Uciekając umyślnie przed jej wzrokiem skierowałam się do gablotki z jej kosmetykami.
Po co ja tutaj w ogóle przyszłam? Co mam jej powiedzieć? Obróciłam powoli szkatułką z drogą biżuterią.
- Eeee…? – Skrzypnęły sprężyny materaca, wstała? A może usiadła, nie byłam pewna nie patrząc w jej stronę, – Po co przyszłaś?
- Chciałam sprawdzić czy śpisz...
Jedna z innych podstawowych zasad-jak nie masz, co powiedzieć, mów od rzeczy
- Wiesz, nie miałyśmy czasu tak pogadać, po dziewczęcemu odkąd się przeprowadziłam, dziękuje za ciuchy. Bałam się, że Alice wykupi mi jakieś… kolorowe ubrania - wzdrygnęłam się, inne kolory niż czarny?
Parsknęła śmiechem, zadziałało. Wiedząc, że początek mamy za sobą obróciłam się w jej stronę.
- Mówiąc szczerze to ja trzymałam ją na smyczy by nie przesadzała. Słyszałam, że ta dziewczyna uciekła, będziesz jej szukać?
Wzruszyłam ramionami. Temat, o którym nie myślałam nawet rozmawiać, dzięki Ness....
- To nie będzie konieczne, skoro zwiała miała powód. Kłopot z głowy. Czas na mnie…
- Czekaj! Przepraszam, zagalopowałam się. To jak pogadajmy na temat chłopaków z tej szkoły?
- Masz chłopaka a oglądasz się za innymi – przewróciłam oczami siadając w wielkim puchatym fotelu
- Przecież nie jesteśmy parą.
- Tak się mówi, a kto całuje się z nim w le...
Moje usta zostały zamknięte przez jej parzącą dłoń. Przekazała mi obrazy ze słyszalną sceną „Ani słowa”
- I tak Ewart syszy we myszli...*** – Wymamrotałam zduszonym głosem powstrzymując wole jej ugryzienia – puszcz mne...
- Przepraszam.. – jęknęła odsuwając się
- Niemożliwa jesteś. Opóźniony okres dojrzewania?
Zaśmiała się nerwowo uciekając przed moim wzrokiem.
Upragniony poniedziałek nadszedł wolniej niż tego chciałam. Całą niedzielę spędziłam na polowaniu by ustalić listę wartych do spożycia zwierząt. Wiedziałam, że tutejsze wilki do tego się w ogóle nie nadają, reszta uszła w tłumie, jednak najbardziej wdawał mi się we znaki brak ludzkiej krwi.
Jednak, by żyć w rodzinie Cullenów można było wiele poświęcić.
*Emo – dwuznaczny termin slangowy używany do opisania lub w odniesieniu do mody. Emo może również opisywać muzykę emo lub ogólnie stan emocjonalny (jak "czuć się emo”), ludzi wyobrażających sobie lub udających, że prowadzą ostre, pełne bólu życie.
** Śmierdziuszek- Jacob był wilkołakiem, a one nie mają najładniejszego zapachu, przynajmniej dla wampirów. Przyp. Aut.
*** I tak Edward Słyszy twe myśli
Iwa 24.05.2009 [
Powrót]
Skomentuj
Wooow! Super^^ Rozdział naprawdę zachęcający. Gdzie uciekła ta dziewczyna? Dlaczego? rozbudziłaś moją ciekawość; ) Nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału
Dziękuje za dedykacje: )
Gabriela; ) 06.06.2009
| brak www IP: 79.185.34.155
Niah, niah xD Wiesz co myślę o twoich notkach, więc się tutaj rozpisywać nie będę ;] Jestem ciekawa jak potoczy się dalsza akcja, więc szybciorem pisz następny rozdział bo jak nie to pogryzę ;D
Dzięki z dedykację, kotek ;*
Frywenn 25.05.2009
| brak www IP: 79.163.29.72